Kuracja wzmacniająca włosy i skórę / Dermokosmetyki Lefrosch

20:23

Miesiące wiosenne stały się dla mnie okresem wytężonej pracy, ale także i chęcią utrzymania czy rewitalizacji stanu włosów. Po zimowym marazmie przyszedł moment na wzmocnienie kosmyków wraz z marką mającą w swojej ofercie różnorodne dermokosmetyki Lefrosch.


1) Pierwszym kosmetykiem z asortymentu marki lefrosch jaki chciałabym Wam przestawić jest dermokosmetyk do pielęgnacji skóry głowy i włosów, a mianowicie witalizer, który zapewnić ma odżywienie, wzmocnienie i regenerację od cebulki włosa aż po jego końce.


W składzie Vlostic Light znajdziemy:
- ekstrakt z rozmarynu, który stymuluje włosy do wzrostu, wzmacnia cebulki,
- chroniący naczynia krwionośne ekstrakt z arniki górskiej,
- działający silnie bakteriostatycznie ekstrakt z korzenia łopianu,
- witalizujący włosy i stymulujący ich wzrost ekstrakt z żeń-szenia,
- wzmacniający strukture włosa ekstrakt ze skrzypu polnego,
- wzmacniający naczynia krwionośne ekstrakt z liści i pędu bluszczu,
- bakteriostatyczny ekstrakt z rukwi wodnej,
- łagodzący i nawilżający pantenol.

Używanie Witalizera do włosów i skóry głowy Vlostic Set stało się bardzo wygodnym, estetycznym i przyjemnym rytuałem wieczornym - po każdym myciu włosów aplikowałam specyfik zarówno na skórę głowy jak i na całą długość włosów, taki zabieg następował 4 razy w tygodniu.

W zestawie znajduje się Witalizer Vlostic Pro oraz Vlostic Light, pierwszy z nich doskonale służył mi na noc, a ten drugi fajnie nadawał blasku włosom na dzień, zastosowany i wmasowany przed suszeniem włosów nadawał im nieprzesadnej puszystości i lekkości.
Witalizer Vlostic Pro po użyciu pozostawiałam na wilgotnej skórze głowy i włosach nieco dłużej niż ten dzienny, ze względu na choć nieco większą ilość czasu wieczorową porą - myślę, że to im posłużyło, ponieważ czasem przy rozprowadzaniu stosowałam delikatny masaż skóry głowy.

Wygodna aplikacja w postaci atomizerów pozwoliła mi na sprawne nakładanie, a ja przyzwyczajona i lubująca się w ekspresowych odżywkach stosowałam Witalizer jako właśnie taką miła część wieczornej/porannej toalety.

Jeżeli chodzi o te produkty muszę napisać tutaj o widocznych efektach jakimi stały się:
- odczucie lekkości kosmyków,
- zwiększenie mięsistości włosów bez obciążenia,
- silny efekt kondycjonujący kosmyki - blask, sprężystość, gładkość.

Te lekkie mgiełki przyjemnie pachną i pozwalają uzyskać miły powiew świeżości na głowie.

Jeżeli chodzi o efekt zmniejszenia wypadania nieco się waham, gdyż ostatnio często nosiłam włosy związane w kucyk czy też splecione w warkocz, pomimo tego narażone były na bardzo wysuszające czynniki (pyły wapienne, farby, tynki). Nie zauważyłam zwiększonej ilości wypadających włosów, skłoniłabym się ku przypuszczeniom, ze faktycznie jest ich nieco mniej.
Jak na takie ciężkie warunki dla włosów uważam, że kosmetyk w takiej postaci, umożliwiający szybką i wygodną aplikację pozwolił mi na utrzymanie stosunkowo dobrego stanu włosów - może właśnie dzięki tym wcierkom nie mam teraz strzępów na głowie.

2) Szampon wzmacniający do włosów Vlostic, którego zadaniem jest odżywienie, wzmocnienie oraz regeneracja spisał się u mnie całkiem nieźle. Nie wymagam d tego tupu produktów zbyt wiele, a wręcz powiedziałabym, że oczekuję minimalnych podstaw: dobrego oczyszczania, domywania olejków po zabiegu olejowania, braku plątania kosmyków (tępe wykończenie) oraz delikatności bez podrażnień. Moja skóra głowy z reguły nie sprawiała nigdy większych problemów, wszystkie produkty służące oczyszczaniu przyjmowała bardzo tolerancyjnie.


Skład szamponu wygląda bardzo ciekawie, gdyż poza oczywistymi już substancjami spieniającymi i łagodnie myjącymi zawiera:
- przeciwdziałający wypadaniu włosów olejek z nasion łopianu,
- wzmacniający przytwierdzenie włosów i stymulujący mikrokrążenie olejek z pokrzywy,
- nawilżający i poprawiający elastyczność olej z ziaren lnu,
- wzmacniający olej ze skrzypu polnego,
- antyoksydacyjny, nawilżający olej arganowy, który zawsze dobrze służy mojej fryzurze,
- bardzo ważny budulec, nawilżający, pogrubiający, poprawiający wygląd włosa - prowitamina B5.

Wszystkie te punkty składu prezentują się wręcz doskonale, prężąc i roztaczając siłę natury znanymi i lubianymi składnikami w dziedzinie utrzymania dobrego stanu włosów.

Czytając na opakowaniu szamponu o odżywianiu czy regeneracji nawet tego nie oczekiwałam, gdyż tak jak pisałam taki specyfik ma łagodnie, ale skutecznie oczyszczać - dla podtrzymania efektu dobrego stanu włosów i ich cebulek liczą się dla mnie głównie wcierki, odżywki oraz maski.

Jak zakładałam tak też się stało:
- szampon bardzo skutecznie domywał włosy nawet po zabiegu olejowania,
- nie podrażniał skóry głowy, nie wywołał pieczenia,
- pozwalał na owocne rozczesanie włosów po zabiegu mycia, nie plątał ich, nie pozostawiał tępego wykończenia na kosmykach,
- po użyciu włosy były błyszczące i wyglądały zdrowo, jednak to często wspomagałam także witalizerem z tej serii.

W związku z tym, że w ubiegłym czasie stosowałam całą serię kosmetyków do włosów Lefrosch ciężko jest mi ocenić efektywność odżywczą czy wzmacniającą włosy szamponu Vlostic, przypisując mu dane właściwości mogłabym być niewiarygodna, gdyż wzmocnienie i mięsistośc włosów jakie zauważyłamw  ostatnim czasie zawdzięczać mogę (a zakładam, że właśnie tak jest) wcierce do włosów tej serii. Niemniej jednak jako element całej kuracji powyżej przedstawiony szampon spisał się bardzo dobrze.

Bardzo dużym atutem szamponu jest to, iż pomimo faktu bycia specjalistycznym dermokosmetykiem jest polecany do codziennego stosowania mającego wspomóc pielęgnację suchych, zniszczonych, skłonnych do wypadania włosów.

3) Kolejnym punktem mojej pielęgnacji dermokosmetykami marki Lefrosch stało się stosowanie Balsamu ceramidowego z mocznikiem PILARIX, którego zadaniem jest intensywne nawilżanie, odbudowa struktury lipidowej skóry i natychmiastowa wręcz jej regeneracja.


W składzie tego kosmetyku odnajdujemy identyczny ze skórą koncentrat lipidowy mający na celu nawilżanie i ochronę skóry. Na taki kompleks dóbr dla naszego ciała składają się:
- ceramidy typu 1, 3, 6II, które są naturalnie występującym w skórze lipidami, tworzą one w warstwie rogowej naskórka niejako spoiwa w przestrzeniach międzykomórkowych; ich rolą jest zapobieganie nadmiernej utracie wody oraz ochrona skóry, a tym samym wspomaganie jej regeneracji;
- cholesterol, który wraz z ceramidami tworzy zawarte, ochronne spoiwo;
- fitosfingozyna - hamuje wzrost bakterii i drożdżaków, występuje naturalnie w skórze człowieka.

Bardzo ważnymi składnikami balsamu są także już te bardziej znane:
- mocznik - zwiększa zawartość wody w warstwie rogowej naskórka poprzez modyfikowanie  chemicznej struktury białek osłaniania miejsca wiązania wody dzięki czemu wykazuje silne działanie nawilżające i ochronne.
- olej z orzeszków makadamia - służy odżywieniu, natłuszczeniu i nawilżeniu skóry, w swoim składzie zawiera bardzo cenne jednonienasycone kwasy tłuszczowe (28 % kwasu palmitooleinowego - najważniejszego składnika znajdującego się w lipidach skóry),
- kompleks nawilżający, na który składają się pyrolidonowy kwas karboksylowy (PCA), hydrolizowane proteiny jedwabiu, kwas mlekowy, lizyna, sorbitol, alantoina słynąca z właściwości łagodzących - wszystkie te składniki są odpowiednikami naturalnego kompleksu nawilżającego znajdującego się w ludzkiej skórze.

Konsystencja dosyć zwarta, treściwa, niemniej jednak pozwalająca na szybkie wchłonięcie się produktu w przesuszona skórę.

Zapach neutralny, dobrze tolerowany przez moje wrażliwe na intensywne zapachy nozdrza, łagodzący, niepowodujący swędzenia czy pieczenia swą intensywnością.

Działanie:
Balsam z ceramidami bardzo pozytywnie zadziałał na moją suchą, spierzchniętą i wrażliwą skórę. Po zażyciu kąpieli czy prysznica doskonale koił zapobiegając nieprzyjemnemu ściągnięciu czy pieczeniu, które bardzo często odczuwam po suchej, chlorowanej wodzie.
Jego delikatność pozwalała mi mieć pewność, iż z powodzeniem mogę używać go przed snem bez obaw o uczulenie czy pieczenie z powodu agresywnych składników perfumujących - nie męczył nachalnym zapachem, nie obciążał skóry, ale przyjemnie otulał i w sytuacji zastosowania na noc pozostawiał ją odpowiednio nawilżoną aż do rana. 

Pomimo odczuwanej przeze mnie delikatności produktu należy pamiętać, ze ze względu na zastosowanie zaawansowanej receptury nie należy stosować go w czasie ciąży, okresu karmienia piersią oraz w sytuacjach, gdy na skórze obecne są stany zapalne czy bakteryjne.

Te kosmetyki apteczne posiadają liczne składniki roślinne, to bardzo duży atut, jednak osoby uczulone muszą koniecznie sprawdzić czy nie znajduje się wśród nich alergen, który je podrażnia.

Produkty Lefrosch nabyć można w aptekach stacjonarnych oraz internetowych. Ceny produktów są bardzo korzystne, a działanie przyjemne. Warto wypróbować.

Co myślicie o dermokosmetykach Lefrosch? Czy są godne waszej uwagi? 

You Might Also Like

4 komentarze

Klikaj dla potrzebujących:

Subscribe