Mineralne kosmetyki kolorowe / Neauty Minerals

20:24

Naturalny efekt w makijażu jest niemalże moim priorytetem na co dzień, gdy wraz z minimalistycznym użyciem kosmetyków w parze idzie ich bliski naturze skład jestem zazwyczaj silnie usatysfakcjonowana.

Moją kontynuację doświadczeń z kosmetykami mineralnymi prowadzę wraz z Neauty Minerals. Tym razem w mojej kosmetyczce zagościły dwa róże oraz dwa cienie sypkie.


W moje dłonie dostały się odcienie RÓŻY MINERALNYCH (Pojemność: 2 g Cena: 19.90 zł):
Peony Petal,
Lilac Blossom

oraz kolory CIENI MINERALNYCH (Pojemność 1 g, cena 14.90 zł):
Copper Brown,
Chestnut Rain.

Konsystencja typowa jest dla znanych mi już minerałków - sypka, pudrowa.
Kosmetyki te nie posiadają zapachów, co dla mnie jest bardzo ważne, gdyż ostatnio muszę sobie ich odmawiać ze względu na bardzo wyczulony węch i silne ich oddziaływanie na moje samopoczucie.


Dobór róży był motywowany chęcią osiągnięcia zdrowego muśnięcia rumieńcem na twarzy, niemniej jednak celowałam w te delikatne odcienie, z którymi nie jest łatwo przesadzić i uzyskać przerysowany efekt.


Mając na uwadze róże odcień Peony Petal jest jasny, subtelny nieco porcelanowy, w zetknięciu z moją żółtawą, obecnie delikatnie bladą karnacją daje dosyć chłodny efekt - w okresie zimowym bardzo mi odpowiadający.

Jeżeli chodzi o odcień Lilac Blossom w odniesieniu do opisywanego poprzednika jest bardziej wyrazisty, dostrzegam w nich ciepłe, delikatnie brzoskwiniowe tony.
Przyjemnie współgra ze skórą niemniej jednak bardziej polubiłam, go wczesną jesienią na cerze muśniętej słońcem po lecie - wówczas kolor ten nabiera pełni.

W zastosowaniu róży Neauty wypróbowałam także metodę nakładania przy dodaniu do nich kropli naturalnego olejku, otrzymywałam wtedy kremową konsystencję - pozwalało to na aplikację kosmetyku przy użyciu palców i mniejsze osypywanie niż to które towarzyszy użyciu pędzla.

Róże nakładane na cerę zmatowioną mineralnym pudrem sypkim bardzo dobrze się rozprowadzały, blendowały i utrzymywały na skórze cały dzień.


Cienie w kolorze ciemnego brązu mają konsystencję proszku to też przy nakładaniu na powiekę delikatnie się osypują, jednakże jest to dosyć typowe dla produktów o charakterze pyłków.
Po ostrożnym nałożeniu na odpowiednio przygotowaną powiekę stają się bardzo trwałe, wręcz nawet ciężkie do zmycia delikatnymi płynami do demakijażu.

Połyskujące wydanie cienia Copper Brown fajnie sprawdza się w zakresie delikatnego cieniowania górnej czy dolnej powieki w naturalnym makijażu wieczorowym, matowe Chestnut Rain z kolei doskonale służy mi nadal do wyrysowania cienkim pędzelkiem kreski tuż przy linii rzęs na górnej powiece.
Ten matowy znalazł również zastosowanie przy malowaniu brwi, spisując się w tej roli bardzo dobrze.

Sprawdziłam, iż produkty te można stosować także nakładając na mokry pędzel, wówczas pigmentacja jest jeszcze silniejsza a osypywanie się zminimalizowane.


Zarówno pigmentacja róży jak i cieni okazała się bardzo silna, już odrobina kosmetyku na pędzlu wystarcza do osiągnięcia pożądanego efektu. 

Nieco kłopotliwa dla mnie bywała aplikacja, gdyż towarzyszyło jej niekontrolowane wysypywanie się produktu z opakowania. Pyłki osiadały na nakrętkach i przy zamykaniu osypywały się na dłonie, czasem dozował mi się ich nadmiar co powodowało brudzenie powierzchni wokoło. Sitka dozujące w opakowaniach nie mają zabezpieczenia poprzez co nie powstrzymywały wydostawania się tych pudrowych konsystencji podczas przenoszenia kosmetyczki.
Jednak te niewielkie niedogodności nie zmieniają mojej opinii co do mineralnych kosmetyków Neauty, które są skuteczne i pozwalają na uzyskanie bardziej naturalnych efektów niż napakowane silikonami produkty tradycyjne.

Jakie są Wasze wrażenia z używania kosmetyków mineralnych? 

You Might Also Like

7 komentarze

Subscribe